"Muszę się spieszyć i żyć. Tyle czasu zmarnowałem." powiedział Ti-ti-uu, bohater "Wiosennej piosenki", pierwszego z Opowiadań z Doliny Muminków. Tego opowiadania, które właśnie w ramach Saturnaliów tłumaczymy na łacinę. A ja też jestem takie Ti-ti-uu. W ciągu ostatnich miesięcy odkryłam na nowo własne imię, wyprowadziłam się do nowego mieszkania i teraz wszystko, co się przydarza ma znaczenie, bo "nie przydarza się w ogóle, tylko przydarza się mnie."
Z biegiem czasu coraz więcej mądrości odkrywam w literaturze dziecięcej i dochodzę do wniosku, że tylko ją naprawdę warto czytać. Już się nie mogę doczekać, kiedy mi z Albertusa przyślą Misia Paddingtona. Może Quaestiones Disputatae de Potentia Dei Tomasza z Akwinu mówią strasznie mądre rzeczy o naturze Boga. Ale w niczym mnie nie przybliżają do przeżywania Jego i mojej tajemnicy w głębszy i lepszy sposób. A takie Muminki wręcz przeciwnie. Podobnie jak Koziołek Matołek albo Kubuś Puchatek. Po prostu bohaterowie na moją miarę.
quantumtantum
10 lat temu
Masz rację, masz rację, masz rację. Ja też doszłam ostatnio do wniosku, że moje potrzeby obcowania z literaturą literatura dziecięca zaspokaja w zupełności. Drugiego takiego Puchatka nie ma. Howgh. Dixi.
OdpowiedzUsuń